Ferie 2007

Od rozpoczęcia studiów byłem przekonany (sam nie wiem dlaczego), że sesja zimowa którą teraz zdawałem będzie najtrudniejsza ze wszystkich, które mnie czekają. WDT, FiA i “przyjaźni” studentom wykładowcy tylko mnie w tym utwierdzały. Nic wiec dziwnego, ze zaliczenie wszystkiego w pierwszym terminie mnie zaskoczyło. Byłem przekonany, ze poprawka jest nieunikniona. Nie planowałem więc ferii, jako pewnik przyjąłem, że spędze je na nauce. A jednak, mecz z uczelnią udało mi sie wygrać do zera, wiec i plan na ferie należało troszke zmodyfikować.

Jakiś czas temu stwierdziłem, że warto nauczyć się jeździć na snowboardzie. Okazji wciąż nie było, pomimo tego, że mamy w Poznaniu stok czynny przez cały rok . Jeździ się tam na szczotkach lub (jesli spadnie, lub temperatura nie jest wysoka) śniegu. Pogoda przez całą zimę była wiosenna, a nauka na igielicie byłaby zapewne bardzo bolesna, dlatego realizacja pomysłu została odłożona. Okazało się, że nie na długo. Postanowiliśmy wybrać się w góry, a konkretniej do małej miejscowości (położonej praktycznie na granicy polsko-słowackiej) Zwardoń . A o tym, że jade postanowiłem w zasadzie kilka godzin przed samym wyazdem.

Wbrew temu, co pewnie myślicie - mieliśmy śnieg. Jakieś pół metra. Można było więc jeździć (plan wiekszości) lub uczyć się jeździć (plan mój). Jednak zanim założyłem deske na nogi należało dojść do miejsca gdzie mieliśmy mieszkać - a tu był problem… wysiedliśmy stację później niż powinniśmy. I w ten sposób zamiast przejść 500 metrów szliśmy (oczywiście pod górę) przez ponad 2.5 godziny.

Opisywanie całego wyjazdu nie ma sensu, wypunktuje może rzeczy których się nauczyłem:

1. Wchodzenie pod górę z dwoma plecakami (w tym jednym bardzo dużym) i deską jest męczące.
2. Dowiedzieć się na szczycie stoku, że powinniśmy pójść inną drogą potrafi troche zdenerwować.
3. “Musi być droga na skróty” - nie, nie musi.
4. Szukanie drogi na skróty, gdy kończy się dzień, i zaczyna robić się ciemno jest naiwne.
5. Chodzenie po lesie gdy jest ciemno, nie wiesz gdzie jesteś jest głupie.
6. Chrupki z ketchupem mogą zastąpić kolację. Zwłaszcza, gdy w sklepie nie ma niczego innego. I to dla 4 osób.
7. Nauka jazdy na miekkim śniegu nie jest bolesna, wstawianie po upadku jest męczące i wkurzające.
8. Karczek pieczony jest smaczny. Bardzo smaczny.
9. Jazda na orczyku na desce jest trudna.
10. A buty do snowboardu wcale nie są wygodne. Ciężko się w nich chodzi.
11. Miękki śnieg ma jednak wady, gdy koziołkujesz po upadku deska może wbić się w stok.
12. Gdy koziołkujesz i deska wbija sie w stok będzie boleć.

Tak ogólnie odnośnie ostatnich dwóch punktów:

Zrobiłem FAKIE ONE FOOT TRIPLE RODEO 1440 Japan AIR… górną częścią ciała :P . Dolna zablokowała się chwile wcześniej w desce zablokowanej przez miekki śnieg. Efekt? Rozwalone kolano :). A wszystko przez jedną dziurę :/

Koniec końcem było nienajgorzej, ale krótko. Trzeba było wracać do Poznania, pracy i uczelni. W końcu od jutra nowy semestr.

Zwardoń, Mały Rachowiec Zwardoń, Karolinka


About this entry