Przygody z bankiem…

Macie rankingi swoich ulubionych rzeczy? Na pewno.
Ulubiona książka, ulubiony film, ulubiony aktor, aktorka. Przykłady można mnożyć. Mamy ulubioną potrawę, ulubione kolory, ulubioną porę roku i ulubione ciuchy. Są też ulubione słowa, napoje, gazety, telefony, pomieszczenia, czynności, zapachy, obrazki, seriale i blogi. Ja mam też ulubiony bank. Choć ostatnio pozycja lidera na tej liście została zagrożona .

Od jakiegoś czasu dosyć intensywnie interesuje się tym co dzieje się na Giełdzie Papierów Wartościowych. Od 7 lat jestem szczęśliwym posiadaczem konta w BZWBK. Bank który od zawsze chwaliłem i polecałem innym. Dlaczego? Tanie przelewy, dobre warunki, szybka realizacja zleceń, satysfakcjonujące mnie zabezpieczenia oraz naprawde duża liczba placówek nie tylko w Poznaniu. To tylko cześć zalet, które mnie przy tym banku trzymają :). Jest ich wiecej, ale nie ma sensu ich wymieniać.

Wracając do giełdy: nie lubie bałaganu (pomijając wyglad mojego pulpitu). Dlatego stwierdziłem, że jednak najwygodniej będzie miec konto brokerskie w tym samym banku co osobiste. Chce mieć możliwość naprawdę szybkiego przesyłania pieniędzy między kontem brokerskim i zwykłym (oraz oczywiście w drugą stronę :P). Oczywiście niektórzy powiedzą “w mBanku jest też szybko” - ja im odpowiem “bujajcie się, wole BZWBK”. Bo konta osobistego zmieniać nie mam zamiaru :).

Wybrałem się wiec do Domu Maklerskiego Banku Zachodniego WBK. Ich siedziba jest w budynku obok oddziału BZWBK w którym mam konto (osobiste). Tak wiec szukać nie musiałem - trafiłem bez problemu. Po krótkiej rozmowie z maklerem (a raczej maklerką) , przedstawieniu dowodu odobistego (dooowód, tu za chwile wrócimy :) ) podpisaniu 160 kartek papieru konto zostało założone. Pozostało wpłacić na nie 55 zł - czyli opłatę za prowadzenie konta i 75 zł za token (z którego zrezygnowałem :D).

Tutaj odejde od tematu - jak pewnie wiecie, lat nie mam wcale dużo, a wyglądam na jeszcze mniej niż mam (złośliwi mówią o 17-stu :P). Obsługa w DM BZWBK była naprawdę profesjonalna, makler nie traktował mnie jak dzieciaka , który robi sobie jaja - co niestety miało miejsce w DM BPH. Ot, taki drobiazg…

Skoro jesteśmy chwilowo poza tematem, wróćmy do dowodu… ostatnio sobie taki wyrobiłem. To mój pierwszy. To, że go nie miałem dziwiło każdego. Rodziców, znajomych, ludzi w banku, egzaminatorów na uczelni . Długo wymieniać. Ale dowodu nigdy nie potrzebowałem - miałem paszport, ktory doskonale spełniał te same funkcje. Rodzice i znajomi straszyli karą za to, że jeszcze dowodu nie wyrobiłem, problemami… No to dla świętego spokoju - wyrobiłem. Pomijając zdziwienie Pań w urzędzie (”pierwszy dowód? To co ja tu mam wpisać?”) i ich zirytowanie oraz półgodzinne ustalanie co wpisać w polu “numer poprzedniego dowodu”(w końcu wpisali “000000000″ :D) wszystko poszło bezboleśnie. Bez kar, i nieprzyjemności. Miesiąc później plastik również bez problemów odebrałem.

No to możemy wrócić do tematu… Przypomnę - musiałem wpłacić 55 zł za prowadzenie konta brokerskiego. Ponieważ bylem w banku w ktorym mialem konto stwierdziłem, że nie bede zawracał głowy lataniem do bankomatu i najzwyczajniej w świecie zrobie przelew. A co, wolno mi prawda?

No i w tym miejscu pojawia się wspomniany dowód… Podszedłem do okienka, dałem dowód i dowiedziałem się, że nie moge niczego zrobić z tym dokumentem… bez wpisania jego numeru do bazy. Essszzz… Tak wiec poszedłem z kasy do punktu obsługi klienta. W kolejce stałem 20 minut (W tym czasie pani tłumaczyła jakiemuś dresowi, że nie może nic zrobić z kontem ponieważ nie wygląda na 60 lat, a jego dowód osobisty nie ma zdjęcia i jest podziurawiony). Czekałem aby usłyszeć, że bedzie lepiej jeśli pójdę jednak do oddziału w którym założyłem konto - u nich bedzie to trwało dlużej ponieważ muszą pobrać wzór podpisu, nowe dane, przeskanować kartę , przeslać do oddziału … i tak dalej. Po kilku minutach tłumaczenia Pani, że skoro stalem 20 minut w kolejce to nie mam zamiaru przenosić się do innego budynku pani uległa. Ale tylko na chwilę. Stwierdziła , że skoro konto było zakładane jak nie miałem 18 lat, to nie moze mnie obsłużyć (co oczywiście było bzdurą). Stwierdziłem więc, że nie ma co się użerać, i poszedłem do bankomatu , i z gotówką wkurzony poszedłem do kasy. Dalej poszło mniej boleśnie, wróciłem do mojej Maklerki ;P, dostałem teczkę, wytłumaczyla mi zasady korzystania z ich systemu i T^#@^#@$ dowiedziałem się, że PIN do konta (obsługi internetowej) dostane pocztą w ciągu najbliższych 7 dni. A to zabolało najbardziej - w tym czasie akcje które chcialem kupić (a nie kupilem) przyniosły by mi dodatkowo jakieś 3000 zł.

Po “bezbolesnym” załatwieniu konta brokerskiego wkurzony poszedłem do swojego oddziału , gdzie przypomniałem sobie dlaczego lubie ten bank. Okazało się, że pomimo tego że oddziały dzieli mniej niż minuta drogi obsługa klienta jest skrajnie rózna. Tutaj “przypisanie” dowodu do konta nie sprawiło żadnego problemu - ani mi, ani pani która to robiła.

Dziś za to spotkała mnie kolejna niemiła niespodzianka (która już nie wynikła z winy banku). Musze przelać sporą kwotę na konto brokerskie z konta osobistego. Wpisałem kwote, i ujrzałem komunikat: “Przepraszamy, ale kwota którą podałeś przekracza ustalony dzienny limit wartości przelewów”. Przelałem więc część kwoty przez internet, część przez telefon i część przez WAP. Powtórze ten łańcuszek kilka razy a cała kwota będzie przelana… zgodnie z limitem :D

A powiększyć limit trzeba będzie po świętach ;D


About this entry